*CHER*
Około godziny 20.00 tak jak nam kazali zjawiłam się w parku, w którym wcześniej były przysłuchania. Usiadłam na jednej z pobliskich ławek i zaczęłam rozmyślać jak tam będzie. W końcu najpierw miał odbyć się taki już prawdziwy casting w studiu, gdzie parę z osób nie przejdzie do następnego etapu. Im dłużej o tym myślałam tym bardziej zaczęły mi się trząść ręce. Nagle obok mnie usiadł starszy o wiele mężczyzna. Był to Simon Cowell. Nadal nie podnosiłam głowy i patrzyłam się na swoje buty.
- Nie ma co się martwić - odrzekł mężczyzna, który najwidoczniej zauważył mój stres - Do następnego etapu przejdą najlepsi - dodał.
- Ale będzie przecież jeszcze tak dużo osób z ponad dwudziestu miast. Chyba to nic złego, że się boję - powiedziałam spoglądając na Simon'a.
- Nie nic złego. Mogę Ci podpowiedzieć. Musisz wybrać jak dla siebie najlepszy repertuar. No i oczywiście dobrze, oryginalnie go zaśpiewać. Nie oczekujemy następnej osoby, która próbuje podszyć się pod jakąś gwiazdkę, którą nie jest. Jest takich wiele. My oczekujemy osoby, która umie wyrazić siebie i dobrze wie co robi - podpowiedział.
- Dziękuję to bardzo pożyteczna rada - odparłam.
- Proszę. Wielu osobom to powtarzam niektórym pomoże inni zaś robią zupełnie odwrotnie. Będziemy musieli się zbierać, z tego co widzę jesteśmy wszyscy - powiedział mężczyzna wstając i kierując sie do namiotu jurorów.
Już po chwili jury wyszły, a do parku wjechała długa, czarna limuzyna, do której kazali nam wsiąść. Dookoła niej zebrały się tłumy, aby nas pożegnać i życzyć powodzenia w następnych etapach. Także moi przyjaciele, którzy niechętnie chcieli, żebym w tym etapie uczestniczyła, bo dobrze wiedzieli, ze prędzej czy później mnie wybiorą. W końcu powtarzali mi wciąż, ze jestem najlepsza i mam świetny głos. Jechaliśmy tak jakieś dziewięć godzin. W końcu przyjechaliśmy. Limuzyna zatrzymała się tuż obok dużego na oko domu. W okoł niego zebrało się wiele ludzi. Nie wiedziałam o co chodzi i co oni tu robią. Wyszliśmy z samochody i wszyscy zaczęli wrzeszczeć, aby nas przywitać. Weszliśmy do domu. Jurorzy postanowili wydzielić nam cztery osoby, które będą nas po nim oprowadzać. Wydzielili do tego zwykłe sprzątaczki tego domu. Po jakieś godzinie weszłam do swojego pokoju, który znajdował się na najwyższym piętrze. Do pokoju przydzielili mi również Rebeccę Cullen. Znałyśmy się widzenia, ale nigdy nie zamieniłyśmy ze sobą ani słowa. Była o rok starsza, ale wczasami widywałam ją na korytarzach naszej szkoły. Po jej minie wnioskowałam, ze za mną nie przepada, ale no cóż. Może nie będzie tak źle. Gdy tylko weszła do pokoju postanowiłam zagadać.
- Hej, jestem Cher - powiedziałam wyciągając rękę w jej kierunku.
- Rebecca - odpowiedziała krótko.
- Zaśpiewasz coś? - zapytałam, abywiedzieć zkim będę rywalizować.
- Robisz mi przesłuchanie?
- Nie, ale po prostu chciałam zobaczyć z kim będę rywalizować - wyjaśniłam.
- No dobrze, ale jeżeli obiecasz, ze Ty także później coś zaśpiewasz - powiedziała.
- Jasne - odpowiedziałam krótko.
Dziewczyna zaczęła śpiewać jedną z piosenek Beyoncé. Miała świetny głos. Gdy tylko skończyła ja zaczęłam śpiewać jedną z piosenek Whitney Houston. Obie później się zaśmiałyśmy. Było jakoś po piątej w nocy, ale spałyśmy w samochodzie więc teraz tylko się lepiej poznawałyśmy. Najpierw się rozpakowałyśmy, a później zaczęłyśmy rozmawiać na wiele tematów.
- Czym się interesujesz? - zapytała Rebecca.
- Jeżdżę konno od ponad pięci lat chodzę na naukę. Wystąpiłam w paru zawodach. Jeszcze tańczę chodzę na dodatkowe kółko no i oczywiście śpiewam - odpowiedziałam - a Ty? - dodałam.
- Ja gram na saksofonie i śpiewam - odpowiedziała.
- Chciałam się nauczyć grać, ale jakoś zawsze czasu mi brakowało. Zagrasz coś? - zapytałam widząc instrument leżący na jej łóżku.
- Tak. Myślałam, ę jesteś pusta tak jakl większość dziewczyn... Jak widać pomyliłam się - powiedziała szczwerze.
- Czemu tak sądziłaś? - zapytałam.
- Wiesz. Ciągle widywałam Cię z gromadką znajomych. Nie raz nawet podawali Ci picie, albo jedzenie. Robili to co chciałaś. Tak to wyglądało z mojej perspektywy - odpowiedziała chwytając saksofon w ręce.
- Może to dziwnie wyglądało, ale jeżeli o to chodzi to ja ich na pewno nie wykorzystuję. Są dla mnie wszystkim i nigdy nie mogłabym ich skrzywdzić w żaden sposób - wyjaśniłam.
- W takim razie przepraszam. Sądziłam źle, ale zmieniłam zdanie jesteś całkiem sympatyczna - powiedziała i zaczęła grać na instrumencie.
Byłam zachwycona. Grała tak lekko. Widać, ze to lubiła. Mogłaby nawet wygrać cały x-factor. Ale ja się nie poddam i będę walczyć do końca. Zaczęło wschodzić słońce. Byliśmy ostatnią grupką, która przyjechała do tego domu. Była już prawie godzina 8.00, ale kucharki zaczęły wołać na śniadanie. Zeszłam razem z Rebeccą na sam dół, gdzie znajdowała się stołówka. Usiadłyśmy razem przy stoliku, a do nas dosiedli się chłopacy z naszego miasta. Zaczęliśmy rozmawiać. Tak na prawdę nie znaliśmy się w ogóle. Okazali się całkiem przyjaźni. Szybko się polubiliśmy. Rozeszliśmy się do pokoi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz