piątek, 25 stycznia 2013

Prolog

*CHER*

Dzień jak dzień. Całkiem zwyczajny, ale jednak coś w nim było takiego co zmieniło moje życie już na zawsze. Jak zwykle szłam na lekcję śpiewu. Lekcja odbywała się jak zawsze na świeżym powietrzu, tym razem w parku obok fontanny. Czekałam już na ławeczce pisząc pamiętnik. Było już parę osób ode mnie z grupy. To właśnie dzisiaj miał odbyć się casting do x-factor. Opiekuni każdej z grup śpiewu zawsze w ten dzień wyznaczali jedną osobę, która pójdzie na ten casting. Byłam zestresowana. Przecież jest wiele osób które tak pięknie umieją śpiewać. Marzyłam o tym, aby kiedyś wystąpić w tym programie, aby pokazać na co mnie stać, ale jakoś nigdy mnie nie wybrali. Nauczyciele zaczęli kolejno wołać po imieniu i nazwisku osobę, która miała się zaprezentować z jak najlepszej strony. Nie minęło dużo czasu. Wołali mnie. Ze stresem widocznym na mojej twarzy weszłam do namiotu, w którym znajdowało się trzech jurorów. Przedstawiłam się. Dobrze wiem, że nie wybierali osób, które szybko łapią tremę więc zrobiłam się otwarta i taka jak zawsze. Z uśmiechem na twarzach kazali mi zaczynać śpiewać. Zaczęłam, zaśpiewałam jedną z moich ulubionych piosenek. Skończyłam, podziękowałam i wyszłam z namiotu. Usiadłam na miejsce. Teraz trwała narada, po której miało się wyjawić kto wystąpi w tym programie. Po dłuższej chwili wyszli jurorzy. Stanęli na środku kółka, które tworzyli uczestnicy. Głowę miałam spuszczoną. W myślach dobrze wiedziałam, ze mnie nie wybrali, i że nie byłam najlepsza. Nie dałam z sobie wszystkiego. Pierwsze wyrazy padły z ust kobiety o przemiłym uśmiechu i szczupłej posturze. była to Cheryl Cole. Obok niej stał Simon Cowell i Nicole Scherzinger. Bałam się werdyktu. Byłam cała w nerwach. Nie wiedziałam jak się zachować. Usłyszałam pewne słowa:
- A więc z tego miasta do x-factor przychodzą cztery osoby. A są nimi: Rebecca Cullen, Nathan Salvator, Paul Wesley - uczestnicy kolejno wychodzili na środek - I... Cher Megan.
Na początku nie umiałam w to uwierzyć, ale wyrwałam się z uścisku dwóch zupełnie nie znanych mi osób i wyszłam na środek, gdzie jurorzy i opiekuni zaczęli składać nam gratulację. Mieliśmy czas do wieczorku. Mieliśmy się spakować, zjeść coś i pożegnać się ze znajomymi i rodzinom. Tak zaczęła się moja przygoda, o której kiedyś nawet nie mogłam śnić.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz